Przed kamienicą Piotrkowska 104 siedzi na brązowej ławeczce Julian Tuwim, poeta, który urodził się w Łodzi w 1894 roku i do końca życia pisał o niej z czułością i złośliwością naraz. Ławeczka stoi tu od 1999 roku i stała się jedną z najsłynniejszych rzeźb miasta. Zwyczaj jest prosty: pocierasz poecie nos i masz szczęście. Po tylu latach nos świeci jak latarnia, a reszta twarzy ciemnieje z zazdrości. Tuwim to autor „Lokomotywy” i „Ptasiego radia”, które zna każde polskie dziecko, ale też satyryk i mistrz słowa. Łódź była dla niego domem, a ta ławeczka zaczęła całą serię pomników „Galerii Wielkich Łodzian” — Rubinstein (karta 16), Karski (karta 20). Usiądź obok, potrzyj nos, zrób zdjęcie. Wszyscy to robią. Nos poety przyjmuje życzenia bez kolejki numerków.
Julian Tuwim urodził się w Łodzi w rodzinie żydowskiej, w mieście czterech kultur (karta 03), i chodził tu do gimnazjum. Później przeniósł się do Warszawy, gdzie stał się gwiazdą kawiarni literackich i grupy Skamander, ale Łódź nigdy go nie opuściła. Pisał o niej wiersze pełne miłości i zgryźliwości, o jej dymie, ulicach, ludziach i dziwnym uroku przemysłowego miasta. Dla wielu Polaków jest przede wszystkim autorem wierszy dla dzieci — „Lokomotywy”, „Pana Hilarego”, „Ptasiego radia” — które zna się na pamięć od przedszkola. Ale był też genialnym satyrykiem, tłumaczem i kolekcjonerem dziwnych słów, zafascynowanym językiem polskim w każdej jego odmianie.
W 1999 roku przed kamienicą przy Piotrkowskiej 104 stanęła rzeźba: Tuwim siedzi na ławce, zamyślony, z książką w ręku, a obok zostaje wolne miejsce dla ciebie. Ławeczka od razu stała się jednym z najchętniej fotografowanych miejsc w Łodzi. Szybko narodził się też zwyczaj pocierania nosa poety na szczęście. Nikt dokładnie nie wie, kto zaczął — tak to zwykle bywa z miejskimi rytuałami — ale dziś brązowy nos błyszczy złotem, a reszta rzeźby ma ciemną patynę. To najlepszy dowód na to, ile rąk go dotknęło.
Ławeczka Tuwima była początkiem Galerii Wielkich Łodzian, serii rzeźb upamiętniających słynnych mieszkańców miasta. Dalej na Piotrkowskiej znajdziesz fortepian Rubinsteina (karta 16), fotel Reymonta, kufer Reymonta i inne. Sporo z nich zaprasza do interakcji: można usiąść, dotknąć, pogadać. Łódź lubi pomniki, które nie stoją na cokole, tylko siedzą obok ciebie.
Co ciekawe, Tuwim i Rubinstein byli pokoleniowymi sąsiadami: obaj dorastali w tym samym mieście w tych samych latach, obaj pochodzili z łódzkich rodzin żydowskich, obaj zrobili światowe kariery. Legenda miejska lubi ich łączyć i czasem umieszcza ich w tych samych kamienicach czy szkołach; bezpieczniej powiedzieć, że dzielili ulice, a nie adres. Ławeczka ma też swoje małe tradycje sezonowe. Zimą ktoś czasem zawiązuje poecie szalik, na Dzień Dziecka pojawiają się przy nim kwiaty i rysunki, a podczas festiwali literackich organizatorzy urządzają przy niej czytania. Tuwim, który uwielbiał żarty językowe i absurdalny humor, pewnie cieszyłby się, że stał się miejskim talizmanem.
Rada praktyczna: przyjdź rano, zanim zrobi się kolejka do zdjęć, albo późnym wieczorem, gdy Pietryna się rozświetla. Po pocieraniu nosa zajrzyj w bramę kamienicy pod 104 — jak na każdej łódzkiej posesji (karta 04), za fasadą kryje się kolejna historia. A jeśli masz chwilę, przeczytaj na telefonie jeden z wierszy Tuwima o Łodzi. Nic tak nie buduje nastroju jak poeta, który opisuje ulicę, na której właśnie siedzisz.