W 1948 roku w Łodzi powstała szkoła filmowa, która z czasem stała się jedną z najsłynniejszych na świecie. Przez jej sale przeszli Andrzej Wajda, Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Zanussi, Jerzy Skolimowski i wielu innych. Siedziba przy Targowej to dawny pałac fabrykanta, a jej najsłynniejszym miejscem są schody — tu studenci siadali, kłócili się o kino, pili kawę i czekali na egzaminy. Mówi się, że więcej filmów wymyślono na tych schodach niż w salach wykładowych. Łódź zasłużyła na przydomek „HollyŁódź”: kręcono tu, montowano, animowano (karta 24) i świętowano kino. Szkoła nie jest muzeum, ale czasem organizuje dni otwarte, pokazy i festiwale. Warto sprawdzić, co akurat grają. Studencka etiuda potrafi być lepsza od kinowego hitu.
Po wojnie Warszawa leżała w gruzach, a Łódź była niemal nietknięta. Dlatego to tu przeniosły się instytucje, urzędy i ludzie kultury, a wśród nich twórcy polskiego kina. W 1948 roku powstała Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, później połączona ze szkołą aktorską — dziś Szkoła Filmowa w Łodzi, znana po prostu jako „Filmówka”. Jej siedziba przy ulicy Targowej to dawny pałac fabrykancki, a otaczający go park stał się jednym z najsłynniejszych kampusów w historii kina.
Lista absolwentów wygląda jak spis treści historii europejskiego kina. Andrzej Wajda, Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Zanussi, Jerzy Skolimowski, Kazimierz Kutz, a obok nich operatorzy, którzy zmieniali estetykę kina: Witold Sobociński, Jerzy Wójcik, Sławomir Idziak, Janusz Kamiński. Polański nakręcił tu swoje pierwsze etiudy, a jego „Dwaj ludzie z szafą” stał się legendą studenckiego filmu.
Najsłynniejsze miejsce szkoły to schody. Szerokie, drewniane, prowadzące na pierwsze piętro pałacu, były przez dekady centrum życia towarzyskiego. Siedzieli na nich studenci i wykładowcy, dyskutowali o Bergmanie i Felliniem, planowali zdjęcia i marzyli o festiwalach. Mówi się, że o przyjęciu do grona decydowała nie tylko komisja egzaminacyjna, ale też to, czy ktoś umiał usiąść na schodach i się nie zawstydzić. Schody pojawiają się w wielu wspomnieniach absolwentów i są dziś symbolem szkoły.
Łódź zasłużyła na przydomek HollyŁódź, bo kino przeniknęło tu całe miasto. Działała wytwórnia filmów fabularnych, studio animacji Se-ma-for (karta 24), wytwórnia filmów oświatowych, a miasto wielokrotnie zagrało samo siebie i inne miasta (karta 25). Muzeum Kinematografii w pałacu Scheiblera (karta 09) przechowuje tę historię, a Narodowe Centrum Kultury Filmowej w EC1 (karta 05) opowiada ją na nowo, z wystawami i pokazami.
Szkoła ma też swoje rytuały. Studenci reżyserii kręcą etiudy, które potem pokazuje się na festiwalach studenckich, a egzaminy wstępne są legendarne z powodu trudności i konkurencji. Najlepsze etiudy trafiają na międzynarodowe festiwale i zdobywają nagrody, więc szkoła jest dziś równie ważna jak w czasach Polańskiego — tylko schody bywają bardziej zatłoczone. Jak to poczuć? Przejdź ulicą Targową obok szkoły i zerknij na park — nie wchodź bez zaproszenia, bo to czynna uczelnia, ale sprawdź, czy nie ma dni otwartych albo pokazów studenckich filmów, które czasem są publiczne. Potem odwiedź Muzeum Kinematografii i NCKF, a wieczorem wybierz się do kina studyjnego. W Łodzi oglądanie filmu w dobrym towarzystwie to nie rozrywka, to lokalny sport.