W Łodzi o piłkę nożną nie pyta się z grzeczności. ŁKS, założony w 1908 roku, i Widzew, rok młodszy o dwa lata, to kluby, które dzielą miasto od ponad wieku: ŁKS z zachodu, uchodzący za bardziej mieszczański, Widzew ze wschodu, z robotniczej dzielnicy. Derby nazywa się tu „świętą wojną” i mówi się o nich z powagą, jaką inne miasta rezerwują dla wyborów. Kibicowska lojalność dzieli rodziny, sąsiadów i klatki schodowe. Stadiony są nowoczesne, atmosfera gorąca, a mecze wyprzedają się szybko. Jako gość możesz iść na mecz, ale nie zakładaj szalika drugiej drużyny w złym miejscu. I nigdy, przenigdy nie pytaj w barze, który klub jest lepszy — chyba że chcesz zostać do rana. Kibicowskie barwy na murach powiedzą ci, na czyim terenie jesteś.
Futbolowa mapa Łodzi jest prosta i nieprzejednana. Na zachodzie, niedaleko parku Poniatowskiego, stoi stadion ŁKS — Łódzkiego Klubu Sportowego, założonego w 1908 roku. Na wschodzie, na Widzewie, rezyduje klub o tej samej nazwie co dzielnica, założony w 1910 roku. Między nimi leży miasto, podzielone lojalnościami, które przechodzą z pokolenia na pokolenie.
Stereotypy są stare i lubiane. ŁKS uchodził za klub bardziej mieszczański, związany z centrum i zachodnimi dzielnicami; Widzew — za klub robotniczy, wyrosły w dzielnicy fabryk i famuł (karta 06). Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, ale stereotypy robią swoje. Oba kluby mają za sobą wielkie chwile: ŁKS zdobywał mistrzostwo Polski, Widzew był potęgą lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, grał w europejskich pucharach i dotarł do półfinału Pucharu Europy. O tamtych meczach starsi łodzianie opowiadają do dziś.
Derby, zwane „świętą wojną”, to wydarzenie, na które czeka całe miasto. Nazwa brzmi dramatycznie, ale dobrze oddaje nastrój: przed meczem na mieście czuć napięcie, a po meczu jedna połowa świętuje, druga milczy. Kibicowskie barwy widać na murach, w graffiti i vlepkach — szybko nauczysz się rozpoznawać, na czyim terenie jesteś. Rodziny bywają podzielone: ojciec za ŁKS, syn za Widzewem, a przy świątecznym stole temat jest zakazany.
Jeśli chcesz iść na mecz, to dobra decyzja — oba kluby mają nowe stadiony, a atmosfera na trybunach bywa niesamowita. Bilety kupuj oficjalnie i z wyprzedzeniem, szczególnie na derby, które często wyprzedają się w mgnieniu oka i wiążą się z wymogami dotyczącymi karty kibica. Siadaj w sektorach rodzinnych albo neutralnych, słuchaj instrukcji porządkowych, nie noś barw przeciwnika, jeśli nie siedzisz w jego sektorze. Po meczu nie dyskutuj głośno na ulicy, szczególnie w pobliżu stadionu drużyny przeciwnej.
Oba kluby mają też swoje legendy, o których opowiada się w barach. Widzewskie wieczory europejskie z lat osiemdziesiątych obrosły mitem, a stary stadion ŁKS przy alei Unii przez dekady był miejscem, gdzie grały reprezentacje i odbywały się wielkie mecze. Starsi kibice potrafią godzinami wymieniać nazwiska piłkarzy, bramki i wyniki sprzed czterdziestu lat. Najlepsza rada na co dzień: podejdź do tematu z ciekawością, nie z zaczepką. Zapytaj łodzianina, dla kogo bije jego serce, a dowiesz się o nim więcej niż z pięciu innych pytań. Ale nie próbuj go przekonywać. W Łodzi o religii i polityce możesz porozmawiać spokojnie. O piłce — to już zależy, z kim.