LMA

Woonerfy: ulice, które zamieniły się w salony

Łódź · 3 min czytania

Woonerfy: ulice, które zamieniły się w salony

Woonerf to holenderskie słowo oznaczające ulicę, na której pierwszeństwo ma człowiek, a nie samochód. Łódź wzięła ten pomysł i zrobiła z niego znak rozpoznawczy rewitalizacji (karta 05). Pierwszy łódzki woonerf powstał na ulicy 6 Sierpnia i szybko okazał się sukcesem: zniknęły krawężniki, pojawiły się drzewa, ławki, stojaki na rowery i ogródki kawiarni, a samochody jadą tu powoli, jak goście. Potem przyszły kolejne ulice w śródmieściu. Efekt to miejsca, gdzie chce się usiąść, porozmawiać, wypić kawę (karta 29) i patrzeć, jak dzieci jeżdżą na hulajnogach. Przejdź się 6 Sierpnia wieczorem, a zrozumiesz, jak Łódź wymyśliła podwórko na nowo. To jedna z tych łódzkich zmian, które widać gołym okiem i czuje się każdym krokiem.

Łódzkie śródmieście zostało zaprojektowane w XIX wieku jako siatka prostych ulic, szerokich na tyle, żeby wozy z bawełną mogły się minąć. W XX wieku te ulice zajęły samochody: zaparkowane po obu stronach, jadące szybko, zostawiające mało miejsca dla pieszych. Kiedy miasto zaczęło w latach 2010. wielką rewitalizację centrum (karta 05), jednym z pierwszych pytań było: jak oddać ulice ludziom?

Odpowiedź przyszła z Holandii. Woonerf, dosłownie „podwórko mieszkalne”, to koncepcja ulicy, na której piesi, rowerzyści i samochody dzielą tę samą przestrzeń, bez wyraźnego podziału na jezdnię i chodnik, a kierowcy muszą jechać powoli i ustępować. Nie ma krawężników, są za to drzewa, ławki, donice, stojaki rowerowe i miejsce na ogródki gastronomiczne. W praktyce samochody mogą tu wjechać, ale czują się jak goście w cudzym salonie.

Pierwszym łódzkim woonerfem była ulica 6 Sierpnia, przebudowana w połowie lat 2010. Efekt przeszedł oczekiwania: ulica, która była zwykłą, zatłoczoną przecznicą Piotrkowskiej (karta 04), zamieniła się w miejsce spotkań. Pojawiły się kawiarnie, restauracje i bary z ogródkami, a mieszkańcy zaczęli spędzać tu czas zamiast tylko przechodzić. Sukces sprawił, że miasto przebudowało w podobny sposób kolejne ulice w śródmieściu, tworząc sieć przyjaznych przestrzeni wokół Piotrkowskiej.

Woonerfy w Łodzi mają swój charakter. Nie są sterylnymi, nowoczesnymi deptakami, bo otaczają je stare kamienice z XIX wieku, często z odnowionymi fasadami i muralami na ślepych ścianach (karta 33). Zieleń łagodzi surowość architektury, a ławki zapraszają do odpoczynku. Wieczorami, zwłaszcza latem, woonerfy wypełniają się ludźmi, a ogródki gastronomiczne pracują do późna (karta 42). To są miejsca, gdzie widać, jak Łódź zmieniła się w ostatnich latach.

Warto przejść się kilkoma woonerfami podczas spaceru po śródmieściu, najlepiej wieczorem, kiedy są najbardziej żywe. Zacznij od 6 Sierpnia, przejdź na Piotrkowską i zajrzyj w kolejne przecznice. Jeśli podróżujesz z dziećmi, woonerfy są idealne: bezpieczne, z miejscem do biegania i z kawiarnią dla dorosłych obok. Rowerem (karta 46) jedzie się tu przyjemnie, choć powoli. A jeśli kiedyś wrócisz do Łodzi po kilku latach, sprawdź, ile nowych woonerfów przybyło, bo miasto nie zamierza się zatrzymywać. Dla łodzian woonerfy stały się symbolem tego, że miasto może się zmieniać na lepsze. Nie wszyscy byli od początku przekonani, bo kierowcy tracili miejsca parkingowe, a przedsiębiorcy bali się remontu. Dziś jednak mało kto chciałby wrócić do starego układu, a spory dotyczą raczej tego, która ulica powinna być następna. Łódź nauczyła się, że ulica może być czymś więcej niż drogą: może być wspólnym podwórkiem całego miasta.

Odkryj Łódź z LMA

Więcej historii

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachSe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi