LMA

Biała Fabryka i pierwszy komin nad miastem

Łódź · 3 min czytania

Biała Fabryka i pierwszy komin nad miastem

Zanim Łódź zamieniła się w las kominów, był jeden. W 1839 roku Ludwik Geyer uruchomił w swojej fabryce przy Piotrkowskiej pierwszą w mieście maszynę parową — i od tej chwili łódzki przemysł przestał zależeć od siły ludzkich rąk i rzeczek. Klasycystyczny budynek Geyera nazwano Białą Fabryką, bo odróżniał się od ceglanych gigantów, które przyszły później. Dziś mieści się tu Centralne Muzeum Włókiennictwa, z maszynami tkackimi, kolekcją tkaniny artystycznej i skansenem drewnianej architektury za fabryką. Idealne miejsce, by zrozumieć, jak z bawełny robiono fortuny. Muzeum stoi pod numerem 282, na południowym krańcu Pietryny (karta 04) — dobry cel spaceru, gdy chcesz zobaczyć, gdzie zaczęła się cała ta historia. Sprawdź godziny otwarcia przed wyjściem.

Ludwik Geyer przyjechał do Łodzi z Saksonii w latach dwudziestych XIX wieku, w pierwszej fali osadników przemysłowych (karta 02). Dostał działkę przy trakcie piotrkowskim i zabrał się do budowy zakładu, który w tamtych czasach był awangardą: przędzalnia, tkalnia, drukarnia tkanin pod jednym dachem. Budynek, klasycystyczny, otynkowany na jasno, z symetrycznymi rzędami okien, przetrwał do dziś — Biała Fabryka.

Prawdziwy przełom przyszedł w 1839 roku, kiedy Geyer sprowadził maszynę parową. Wcześniej fabryki napędzały koła wodne i ludzkie mięśnie; teraz napęd dawał węgiel, a nad budynkiem wyrósł komin. To był pierwszy komin w łódzkim pejzażu — symbol, który w następnych dekadach powielił się w setkach egzemplarzy (karta 06). Historycy mówią o tym momencie jak o początku łódzkiej rewolucji przemysłowej. Geyer nie miał jednak szczęścia Poznańskiego (karta 08) czy Scheiblera (karta 09). Kryzysy, konkurencja i zmiany celne sprawiły, że jego interes kilkakrotnie się chwiał. Rodzina utrzymała się jednak w pierwszym szeregu łódzkiej burżuazji, a jej dziedzictwo zostało w budynkach i w parku, który dziś otacza muzeum.

Centralne Muzeum Włókiennictwa to jeden z najlepszych adresów w mieście dla kogoś, kto chce zrozumieć Łódź. Zobaczysz tu krosna ręczne i mechaniczne, przędzarki, drukarki do tkanin — niektóre wciąż uruchamiane podczas pokazów, co robi wrażenie i hałas. Jest też kolekcja mody i tkaniny unikatowej, a muzeum organizuje Międzynarodowe Triennale Tkaniny, wydarzenie ważne dla artystów z całego świata. Łódź nie tylko produkowała tkaniny, ale też traktowała je jak sztukę.

Za fabryką czeka niespodzianka: Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej. Kilka przeniesionych tu drewnianych domów, dawnych willi i domków tkaczy, a także drewniany kościółek. To przypomnienie, że zanim Łódź była miastem cegły, była miastem drewna — i że niektóre z tych domków przetrwały pożary, wojny i boom budowlany tylko dlatego, że ktoś je rozebrał i przeniósł. Ciekawostka dla miłośników detali: w muzealnym parku stoją też maszyny i elementy fabrycznej infrastruktury, a sam budynek zachował dawny układ hal. Podczas spacerów po wnętrzach warto zwrócić uwagę na grubość murów i wielkość okien — fabryka musiała mieć dużo światła, bo przy krosnach liczyła się każda nitka, a elektryczne oświetlenie przyszło dopiero później.

Rada praktyczna: połącz muzeum ze spacerem po południowej Piotrkowskiej, gdzie tłumów jest mniej, a kamienice bywają zaskakująco piękne. W pobliżu jest też park Reymonta i dawne zakłady innych fabrykantów. Obecnie muzeum bywa zamknięte w poniedziałki, więc sprawdź godziny przed wyjściem. A kiedy staniesz przed Białą Fabryką, pomyśl, że to właśnie tu po raz pierwszy zapaliło się coś, co zmieniło całe miasto.

Odkryj Łódź z LMA

Więcej historii

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachSe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi