LMA

Se-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarek

Łódź · 2 min czytania

Se-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarek

Miś z klapniętym uszkiem, który co wieczór mówił polskim dzieciom „dobranoc”, urodził się w Łodzi. Serial o Misiu Uszatku powstał w studiu Se-ma-for, jednym z najważniejszych ośrodków animacji lalkowej w Europie. Z tego samego studia wyszły „Zaczarowany ołówek”, „Pingwin Pik-Pok” i dwa filmy nagrodzone Oscarami: „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego i „Piotruś i wilk” Suzie Templeton. Łódź, miasto włókniarek, okazała się też miastem lalek, szycia miniaturowych ubranek i cierpliwości, z jaką animator przesuwa postać o milimetr. Dziś tę tradycję przechowują muzeum animacji i festiwal Se-ma-for. Zabierz tam dzieci albo po prostu własne dzieciństwo — wystawa lalek działa na dorosłych równie mocno. Warsztaty animacji to świetny pomysł na deszczowe popołudnie.

Kiedy myślisz o łódzkim kinie, myślisz o Wajdzie i Polańskim (karta 22). Ale dla milionów Polaków najważniejszym łódzkim filmowcem był niewielki niedźwiadek z klapniętym uchem. Miś Uszatek, bohater książek Czesława Janczarskiego, stał się gwiazdą serialu animowanego, który przez lata kończył wieczorne pasmo dla dzieci w telewizji. Jego piosenka i słynne „dobranoc” to wspomnienie wspólne dla kilku pokoleń.

Uszatek był dzieckiem studia Se-ma-for, powstałego w Łodzi po wojnie, które specjalizowało się w animacji lalkowej i eksperymentalnej. Nazwa pochodzi od semafora — sygnału kolejowego — i doskonale pasowała do studia, które przez dekady dawało zielone światło nowym pomysłom. Tu powstały „Zaczarowany ołówek”, „Pingwin Pik-Pok”, „Przygody Misia Colargola”, a także ambitne filmy autorskie dla dorosłych, doceniane na festiwalach w Annecy, Oberhausen i Krakowie.

Dwa filmy związane ze studiem zdobyły Oscary. Pierwszy to „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego, wyróżnione w 1983 roku — wizjonerski film, w którym w jednym pokoju pojawiają się kolejne postacie, powtarzające swoje czynności w nieskończonej pętli. Rybczyński pracował nad nim miesiącami, nakładając klatki z precyzją zegarmistrza. Drugi to „Piotruś i wilk” w reżyserii Suzie Templeton, koprodukcja brytyjsko-polska zrealizowana w łódzkim studiu, nagrodzona w 2008 roku. Lalki i scenografie powstały w Łodzi, a ich szczegółowość zdumiewała widzów na całym świecie.

To, że animacja lalkowa rozkwitła w mieście włókniarek, nie jest przypadkiem. Łódź miała ludzi, którzy umieli szyć, modelować, robić precyzyjne detale — tradycje rzemiosła przeniosły się z fabryk do pracowni. Ubranka dla Misia Uszatka szyto z tą samą starannością, co tkaniny na eksport (karta 21). Warto dodać, że animacja lalkowa to praca na granicy cierpliwości. Jedna sekunda filmu to kilkanaście lub kilkadziesiąt klatek, a każda wymaga przesunięcia lalki, zmiany wyrazu twarzy, poprawienia światła. Dzień pracy animatora mógł zakończyć się kilkoma sekundami materiału. Kiedy zobaczysz lalki z bliska, docenisz, ile godzin kryje się za każdym uśmiechem Uszatka.

Jak to zobaczyć? Szukaj Muzeum Animacji Se-ma-for, gdzie zgromadzono lalki, scenografie i sprzęt z dawnych produkcji. Możesz zobaczyć Uszatka, postacie z „Piotrusia i wilka” i kulisy pracy animatorów, a czasem wziąć udział w warsztatach. Festiwal Se-ma-for przyciąga twórców animacji z całego świata. Z dziećmi to obowiązkowy punkt, ale dorośli wychodzą stamtąd z równie szerokim uśmiechem. Bo kto choć raz usłyszał „dobranoc” od Uszatka, ten już zawsze ma w sobie kawałek łódzkiego studia.

Odkryj Łódź z LMA

Więcej historii

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi