LMA

Cztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzu

Łódź · 2 min czytania

Cztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzu

Przed wojną w Łodzi mieszkali obok siebie Polacy, Żydzi, Niemcy i Rosjanie (karta 03), a każda z tych społeczności gotowała po swojemu. Wiele z tego zniknęło razem z ludźmi, ale sporo przetrwało w kuchniach, które nie zawsze pamiętają, skąd mają przepis. Z kuchni żydowskiej zostały czulent, gefilte fisz, chałka i śledzie na sto sposobów. Z niemieckiej: knedle, kiszona kapusta w wielu wersjach, pieczenie i ciasta drożdżowe z kruszonką. Z rosyjskiej: pierogi, barszcz i herbata z samowara, którą piło się godzinami. Dziś te smaki wracają w restauracjach i na festiwalach, czasem z nostalgią, czasem z nową energią. Każdy kęs to mały kawałek historii miasta, które było bardziej wielokulturowe niż niemal cała Europa.

Łódź XIX wieku była miastem przybyszów. Niemieccy tkacze z Saksonii i Śląska przyjechali pierwsi, zachęcani przez władze Królestwa Polskiego. Żydzi stanowili w szczytowym okresie około jednej trzeciej mieszkańców. Polacy napływali ze wsi, a Rosjanie przybywali jako urzędnicy, wojskowi i kupcy, bo Łódź leżała w zaborze rosyjskim. Każda z tych grup przywiozła swój stół, a na podwórkach kamienic (karta 37) zapachy mieszały się na co dzień (karta 03).

Kuchnia żydowska była najbogatsza i zniknęła najbrutalniej, razem z gettem (karta 17). A jednak jej ślady są wszędzie. Chałka, pleciona drożdżowa bułka na szabat, stała się po prostu polskim pieczywem, sprzedawanym w każdej piekarni. Śledzie w oleju, w śmietanie, w occie z cebulą to dziś klasyk polskiego stołu, choć mało kto pamięta ich żydowskie korzenie. Czulent, długo duszony gulasz z fasolą, kaszą i mięsem, oraz gefilte fisz, czyli faszerowana ryba, pojawiają się w restauracjach nawiązujących do tradycji i podczas wydarzeń poświęconych żydowskiej Łodzi (karta 47).

Kuchnia niemiecka zostawiła w Łodzi zamiłowanie do porządnego pieczywa, wędlin i ciast. Knedle ze śliwkami (karta 27), kapusta kiszona duszona z kminkiem, pieczenie z sosem i klasyczny placek drożdżowy z kruszonką to wszystko dziedzictwo sąsiadów zza ściany. Fabrykanci jak Scheibler (karta 09) czy Geyer (karta 10) jedli po niemiecku, a ich pracownicy przejmowali nawyki. Kuchnia rosyjska dała z kolei pierogi w wielu odmianach, barszcz, bliny i przede wszystkim kulturę herbaty: z samowara, w szklance, z cytryną i konfiturą, pitej godzinami przy rozmowie.

Po wojnie ta mozaika się rozpadła. Żydów zamordowano w Zagładzie, Niemcy wyjechali lub zostali wysiedleni, Rosjanie odeszli wcześniej, po 1918 roku. Łódź stała się miastem niemal jednolicie polskim. Ale smaki, jak język (karta 26), mają swoje życie: przeszły do polskich domów, zmieniły nazwy, zlały się w jedną, łódzką kuchnię. Dopiero w ostatnich dekadach miasto zaczęło świadomie szukać tych korzeni, w restauracjach, na festiwalach i w książkach kucharskich.

Jak to wykorzystać podczas pobytu? Szukaj lokali, które otwarcie mówią o kuchni wielokulturowej, zajrzyj do piekarni po chałkę i do sklepu po śledzie, zamów knedle i pierogi tam, gdzie robią je ręcznie. Przy okazji warto połączyć jedzenie z historią: spacer po cmentarzu żydowskim (karta 18), po Starym Cmentarzu z jego trzema częściami (karta 40) i po pałacach fabrykantów (karta 12). Łódź czterech kultur nie istnieje już na ulicach, ale na talerzu ciągle można ją spotkać, trzeba tylko wiedzieć, czego szukać.

Odkryj Łódź z LMA

Więcej historii

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachSe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi