LMA

Aleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominach

Łódź · 2 min läsning

Aleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominach

Na Piotrkowskiej (karta 04) patrz pod nogi: w chodnik wtopiono gwiazdy z nazwiskami polskich filmowców — reżyserów, aktorów, operatorów. Łódzka Aleja Gwiazd powstaje od 1998 roku i jest hołdem dla miasta, w którym kino ma szkołę (karta 22) i dom. Ale najciekawszym filmowym romansem Łodzi jest David Lynch. Przyjeżdżał na festiwal Camerimage, fotografował opuszczone fabryki i powtarzał, że Łódź go inspiruje. Nakręcił tu część „Inland Empire”, a przez lata mówiło się o jego studiu w dawnej elektrowni EC1 (karta 05). Studio nie powstało, ale romans przetrwał w anegdotach. Kiedy idziesz po Pietrynie i widzisz ceglaną ścianę w deszczu, pomyśl, że dokładnie to zachwyciło jednego z najdziwniejszych reżyserów świata. Najlepiej w pochmurny dzień.

Aleja Gwiazd na Piotrkowskiej to łódzka odpowiedź na Hollywood Walk of Fame, tylko skromniejsza i bardziej osobista. Od 1998 roku w chodnik wtapia się kolejne gwiazdy z nazwiskami ludzi polskiego kina — reżyserów, aktorów, operatorów, kompozytorów. Znajdziesz tu Wajdę, Polańskiego, Kieślowskiego, a także aktorów, których twarze zna każdy polski widz, i ludzi zza kamery, o których zwykle się zapomina. Każda nowa gwiazda to małe święto z udziałem laureata, a spacerowicze przystają, żeby rozpoznać nazwiska.

Ale najbardziej niezwykłym filmowym romansem Łodzi jest David Lynch. Amerykański reżyser, twórca „Miasteczka Twin Peaks” i „Mulholland Drive”, zaczął przyjeżdżać do Łodzi na Camerimage — międzynarodowy festiwal sztuki operatorskiej, który przez lata odbywał się w mieście, zanim przeniósł się do innych miast. Lynch był zachwycony. Łódzkie fabryki, opuszczone hale, kominy i ceglane mury, szarość i tajemnica miasta w transformacji (karta 14) trafiały w jego estetykę jak mało co.

Lynch fotografował łódzkie fabryki — jego zdjęcia industrialnych pejzaży pokazywano potem na wystawach — i nakręcił w Łodzi część „Inland Empire”, filmu, który jest labiryntem nawet jak na jego standardy. Na planie pojawili się polscy aktorzy, a łódzkie wnętrza grały przestrzenie snu i koszmaru. Przez kilka lat snuto też plany stworzenia w Łodzi dużego ośrodka filmowego, w którego rozmowach Lynch był twarzą projektu, a jego lokalizacją miała być dawna elektrociepłownia EC1 (karta 05). Plany się nie zmaterializowały w pierwotnej formie, ale EC1 i tak stało się centrum kultury, w tym filmowej.

Co z tego zostało? Przede wszystkim opowieść, którą łodzianie lubią powtarzać: że miasto, które inni uważali za brzydkie (karta 05), zachwyciło artystę o niezwykłej wrażliwości. To dało łodzianom coś bezcennego — pewność, że ich szare fabryki mają w sobie coś, czego nie mają pocztówkowe miasta. Warto wiedzieć, że Camerimage był dla Łodzi czymś więcej niż festiwalem. Do miasta przyjeżdżali operatorzy i reżyserzy z całego świata, a hotele i kluby wypełniały się rozmowami o świetle, obiektywach i ujęciach. Wielu z nich po raz pierwszy zobaczyło wtedy Łódź i wracało później z własnymi projektami. Ta tradycja filmowych spotkań w mieście trwa, choć w innej formie.

Jak to wykorzystać? Idź Piotrkowską i szukaj gwiazd w chodniku; potem skręć w podwórka i poszukaj ceglanych ścian, które mogłyby grać w filmie Lyncha. Najlepiej w pochmurny dzień, bo słońce odbiera im tajemnicę. Na koniec obejrzyj „Inland Empire” albo przynajmniej fragmenty — po spacerze rozpoznasz więcej, niż się spodziewasz.

Upptäck Łódź med LMA

Fler berättelser

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendySe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi