Ulica Piotrkowska — dla swoich Pietryna — ciągnie się przez ponad cztery kilometry i należy do najdłuższych reprezentacyjnych ulic handlowych w Europie. Była traktem na Piotrków, stała się kręgosłupem miasta. Numery zaczynają się od placu Wolności na północy i rosną ku południu, więc „Piotrkowska 3” i „Piotrkowska 280” to dwa różne światy. Prawdziwe życie nie dzieje się jednak na chodniku, tylko w bramach: każda kamienica ma za sobą podwórko, często dwa albo trzy, z oficynami, knajpkami, pracowniami i muralami. Zaglądaj. Przejdź z Pasażu Rubinsteina do Off Piotrkowskiej, przysiądź przy ławeczce Tuwima (karta 15), spójrz na Aleję Gwiazd (karta 23). Pietryna to nie deptak. To opowieść pisana od numeru do numeru. I nie myl deptaka z całą ulicą.
Kiedy w latach dwudziestych XIX wieku wytyczano osadę dla tkaczy (karta 02), trakt z Łodzi do Piotrkowa stał się jej osią. Wzdłuż niego rozdano długie, wąskie działki: od frontu dom, z tyłu warsztat, ogród, czasem mała przędzalnia. Ten układ widać do dziś. Każda posesja przy Piotrkowskiej jest jak szuflada — wąska od ulicy, głęboka w środku. Kiedy przyszły pieniądze, drewniane domki zastąpiono kamienicami, a zaplecza zabudowano oficynami. Tak powstała ulica, którą trzeba czytać nie tylko wzdłuż, ale i w głąb.
Pierwsza zasada: numeracja. Ulica startuje przy placu Wolności, z pomnikiem Kościuszki, i biegnie prosto na południe aż do placu Niepodległości, który łodzianie skracają po prostu do „Niepodległości”. Najbardziej reprezentacyjny, deptakowy odcinek to mniej więcej pierwsze dwieście numerów. Dalej robi się bardziej codziennie, a w okolicach numeru 282 trafisz na Białą Fabrykę Geyera (karta 10) — dowód, że przemysł zaczynał się tuż przy ulicy.
Druga zasada: bramy. Łódzka brama to nie tylko wejście, to instytucja. W bramach wisiały tablice z listą firm na podwórku — krawiec, szewc, zakład fotograficzny, hurtownia — i wiele z nich wciąż wisi, teraz z nazwami kawiarni i pracowni. Przejście przez bramę na podwórko to wejście za kulisy: tam są murale, ogródki, schody na galerie, czasem wejście do klubu, o którym na ulicy nie ma ani słowa. Wiele podwórek jest przechodnich i łączy się z sąsiednimi ulicami; łodzianie skracają sobie nimi drogę od pokoleń.
Trzecia zasada: miejsca kluczowe. Pasaż Rubinsteina pod numerem 3 to wejście w świat podwórek z klimatem. Pomnik fortepianu Rubinsteina stoi przed kamienicą nr 78 (karta 16), a ławeczka Tuwima przed numerem 104 (karta 15). Off Piotrkowska, dawna fabryka przy numerze 138/140, zamieniła się w zagłębie knajp i koncepcji. Tu i ówdzie na chodniku świecą gwiazdy filmowców (karta 23), a na fasadach — secesyjne twarze, kwiaty, sowy i daty budowy.
Czwarta zasada: detale. Piotrkowska to galeria secesji pod gołym niebem. Szukaj kutych balustrad, kafli w bramach, mozaik na posadzkach, starych skrzynek na listy i dzwonków. Wiele kamienic ma nad wejściem datę budowy i inicjały pierwszego właściciela. Im wolniej idziesz, tym więcej widzisz — a łodzianie lubią, gdy ktoś docenia ich ulicę bez pośpiechu. Jak chodzić? Powoli i bez planu. Najlepiej rano, kiedy podwórka są ciche, albo wieczorem, gdy ulica się rozświetla. Unikaj oceniania po fasadzie: najbardziej zniszczona kamienica często kryje najciekawsze podwórko. Rikszę możesz wziąć, żeby przejechać długość ulicy, ale sama Pietryna odwdzięcza się tylko pieszym. Zatrzymuj się przy każdej otwartej bramie — i zaglądaj.