LMA

Las, który się nie mieści w mieście

Łódź · 3 min lukuaika

Las, który się nie mieści w mieście

Plotka głosi, że Łódź to beton, cegła i kominy. Prawda: w granicach miasta leży Las Łagiewnicki, ponad tysiąc hektarów starego lasu liściastego z dębami, bukami i grabami, uznawany za jeden z największych lasów miejskich w Europie. Dojedziesz tam tramwajem, a po kwadransie spaceru zapomnisz, że to miasto. W środku znajdziesz klasztor franciszkanów, drewniane kapliczki św. Antoniego przy źródełku, pagórki, strumienie i szlaki dla biegaczy i rowerzystów. Do tego Łódź ma rozległe parki: Źródliska, Poniatowskiego, Helenów, Park na Zdrowiu z ogrodem botanicznym i zoo. Zielone płuca nie są tu dodatkiem, tylko przeciwwagą dla fabryk. Weź kanapkę, wygodne buty i zniknij na pół dnia w lesie, który formalnie jest ulicą w mieście. Kleszcze latem są realne — spray to dobry pomysł.

Łódź ma problem wizerunkowy odwrotny do większości miast: pokazuje się światu fabrykami, a chowa swoje drzewa. Tymczasem na północy, w dzielnicy Łagiewniki, rośnie las, który dla wielu łodzian jest ważniejszy niż cała Piotrkowska. Las Łagiewnicki zajmuje ponad tysiąc dwieście hektarów i jest pozostałością dawnej Puszczy Łódzkiej. W rankingach lasów leżących w granicach administracyjnych europejskich miast plasuje się w ścisłej czołówce — łodzianie lubią mówić, że jest największy, i nikt tu się z nimi nie kłóci.

To nie jest park z przystrzyżonymi trawnikami. To prawdziwy las: stare dęby, buki, graby, podmokłe doliny, wzgórza, na których zimą dzieci zjeżdżają na sankach. Przez las płyną strumienie, w tym Bzura, która ma tu swoje źródła — ta sama rzeka, która dalej płynie ku Wiśle. Wody, której brakuje w centrum (karta 01), tu jest pod dostatkiem. W sercu lasu stoi barokowy zespół klasztorny franciszkanów, z kościołem, który od stuleci ściąga pielgrzymów. Obok, przy źródełku, dwie drewniane kaplice św. Antoniego — jedna z nich stoi nad źródłem, którego wodzie przypisywano uzdrawiającą moc. Nawet jeśli nie szukasz duchowości, ta część lasu ma w sobie coś spokojnego, prawie wiejskiego. Łodzianie przyjeżdżają tu w niedziele całymi rodzinami, z psami, rowerami i kocem.

Ale Łagiewniki to nie jedyna zieleń. Łódź ma sporo parków, wiele z nich założonych przez fabrykantów albo miasto w czasach przemysłowych, kiedy zrozumiano, że robotnicy potrzebują powietrza. Park Źródliska przy Księżym Młynie z palmiarnią, park Poniatowskiego, Helenów — dawny park rozrywki w stylu wiedeńskim — i Park na Zdrowiu z ogrodem botanicznym, zoo i orientarium. Do tego aleje i skwery, które w maju pachną bzem i lipami.

W lesie działają też ścieżki dydaktyczne i miejsca na ognisko, a zimą, gdy spadnie śnieg, łodzianie przypinają narty biegowe i ruszają na szlaki bez wyjeżdżania z miasta. Jesienią las wypełnia się grzybiarzami, którzy mają swoje tajne miejsca i nie zdradzą ich nikomu. Jeśli zobaczysz kogoś z koszykiem, nie pytaj o kurki — zapytaj raczej o drogę do klasztoru.

Jak to wykorzystać? Jeśli masz jeden wolny dzień, poświęć pół na las. Tramwaj dowiezie cię na skraj, a szlaki są dobrze oznakowane; wiosną las mieni się zielenią, jesienią złotem. Na rower jest tam idealnie, na bieg też. Zabierz wodę i coś do jedzenia, bo w środku lasu kiosków nie ma, i pamiętaj o kleszczach latem. A jeśli ktoś ci powie, że Łódź to tylko cegła, zaproś go na spacer — i patrz, jak milknie pod dębami.

Löydä Łódź LMA:n kanssa

Lisää tarinoita

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światMiasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnachHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachSe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi