LMA

Miasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnach

Łódź · 3 min read

Miasto kobiet, czyli łódzki matriarchat przy krosnach

Przez ponad sto lat Łódź była miastem kobiet. W przędzalniach i tkalniach pracowały przede wszystkim one — włókniarki, które prowadziły maszyny, domy i często całe rodziny, kiedy mężczyźni szukali pracy gdzie indziej. To one strajkowały: w 1971 roku łódzkie włókniarki zatrzymały maszyny i wywalczyły cofnięcie podwyżek cen, czego nie udało się nikomu wcześniej w PRL. To one poniosły najcięższe koszty upadku przemysłu (karta 14). Łodzianie mówią pół żartem, że miasto ma matriarchat — i coś w tym jest: w pamięci wielu rodzin to babcia z fabryki była głową domu. Dziś pamięć o włókniarkach wraca w muzeach, muralach, spektaklach i spacerach tematycznych. Szukaj jej w Muzeum Fabryki w Manufakturze (karta 13). Tam włókniarki mówią własnym głosem.

W podręcznikach historii przemysłowej łatwo zapomnieć, kto naprawdę stał przy maszynach. W Łodzi odpowiedź jest oczywista: kobiety. Od XIX wieku przędzalnie i tkalnie zatrudniały ich tysiące, bo były tańszą siłą roboczą, a praca przy krosnach uchodziła za „kobiecą”. Z czasem stały się większością pracowników przemysłu włókienniczego, a łódzka włókniarka — postacią symboliczną, na dobre i na złe.

Życie włókniarki było ciężkie. Zmiany trwały długo, hałas w halach był ogłuszający, pył bawełniany wdzierał się w płuca. Po pracy czekały dom, dzieci, kolejki. Wiele kobiet mieszkało w famułach (karta 06) albo w oficynach kamienic, w ciasnych mieszkaniach bez wygód. A jednak to one budowały sieci wsparcia — sąsiedzkie, rodzinne, zawodowe — które pozwalały przetrwać.

Kobiety z Łodzi zapisały się też w historii walki o prawa pracownicze. Brały udział w strajkach od XIX wieku i w rewolucji 1905 roku. Najsłynniejszy moment przyszedł w lutym 1971 roku. Po grudniowych podwyżkach cen i tragicznych wydarzeniach na Wybrzeżu nowa władza obiecywała zmiany, ale ceny nie spadały. Wtedy włókniarki z łódzkich zakładów, z Zakładów im. Marchlewskiego na czele, zatrzymały maszyny. Strajk rozlał się na inne fabryki, a władze, przestraszone skalą, ustąpiły i cofnęły podwyżki cen żywności. To był jeden z niewielu przypadków w PRL, gdy protest robotników przyniósł natychmiastowy efekt.

Po 1990 roku to kobiety najmocniej odczuły upadek przemysłu (karta 14). Z dnia na dzień tysiące włókniarek straciły pracę, a dla wielu z nich, w średnim wieku, z zawodem, na który nie było już zapotrzebowania, rynek nie miał nic do zaoferowania. Ta historia rzadko trafiała na pierwsze strony gazet, ale zapisała się w pamięci rodzin. Łódzki język zachował też ślady tej fabrycznej codzienności. Słowa związane z pracą w przędzalni i tkalni, jak „szpulka”, „czółenko” czy określenia zmian, przenikały do domowych rozmów. Starsze łodzianki potrafią wymienić nazwy maszyn i zakładów tak, jak inni wymieniają nazwy ulic. Jeśli trafi się okazja do rozmowy, zapytaj o pracę w fabryce — historii będzie więcej, niż się spodziewasz.

Dziś pamięć o włókniarkach powoli wraca. Muzeum Fabryki w Manufakturze (karta 13) opowiada o ich pracy, Centralne Muzeum Włókiennictwa (karta 10) pokazuje maszyny, przy których stały, a organizacje społeczne i teatry przypominają ich historie w spektaklach, wystawach i spacerach. Na murach pojawiają się murale z twarzami robotnic. Jeśli trafisz na spacer z przewodnikiem poświęcony kobietom Łodzi, idź koniecznie. A przy obiedzie w barze mlecznym (karta 28) spójrz na starsze panie przy sąsiednim stoliku — całkiem możliwe, że pamiętają dźwięk krosien lepiej niż ktokolwiek inny.

Discover Łódź with LMA

More stories

Łódź, która nie ma czym pływaćZiemia obiecana, czyli miasto zbudowane w pół wiekuMiasto czterech kultur i jednej ulicyPietryna, czyli jak czytać najdłuższą ulicę miastaBrzydkie kaczątko idzie do fryzjeraFabryka, kamienica, famuła — klasowy alfabet miastaLas, który się nie mieści w mieścieIzrael Poznański, król bawełny z własnym LuwremKarol Scheibler, człowiek, który miał własne miastoBiała Fabryka i pierwszy komin nad miastemKsięży Młyn: osiedle, które przetrwało wszystkoPałace fabrykantów: pokaż mi swój salonManufaktura: z fabryki w rynek miastaRok 1990 i miasto, które zna cenę drugiej szansyTuwim na ławeczce i nos, który błyszczy od szczęściaRubinstein: chłopak z Piotrkowskiej, który podbił światLitzmannstadt Getto: pamięć bez patosuCmentarz przy Brackiej: miasto kamieni i pamięciŚwięta wojna: ŁKS kontra WidzewJan Karski: łodzianin, który próbował ostrzec światHollyŁódź: szkoła, schody i legendyAleja Gwiazd i Lynch, który zakochał się w kominachSe-ma-for: Miś Uszatek i dwa Oscary z miasta włókniarekZiemia obiecana w kadrze: spacer śladami WajdyMówić po łódzku: migawka, krańcówka i reszta słownikaZalewajka i spółka: kuchnia biedy, która została kuchnią duszyBary mleczne i nowa fala: gdzie jedzą miejscowiKawa, kraft i podwórka: trzecia fala na PietrynieCztery kuchnie czterech kultur: co przetrwało na talerzuRytuał niedzieli: targi, pchle targi i miasto późnego śniadaniaSłodka Łódź: cukiernie z historią i co przywieźć zamiast magnesuMiasto murali: największa galeria pod gołym niebem w PolsceOFF Piotrkowska: fabryka Ramischa jako laboratorium miastaDętka: muzeum w kanale pod placem WolnościWoonerfy: ulice, które zamieniły się w salonyPodwórka i bramy Pietryny: lustrzana kamienica i to, czego nie widać z ulicyZielona Łódź: palmiarnia, ogród botaniczny i najstarsze drzewa miastaStary Rynek i Bałuty bez stereotypuNekropolia trzech wyznań: Stary Cmentarz przy OgrodowejArchitektoniczne perły poza szlakiem: secesja, modernizm i dworzec jak katedraŁódź nocą: od klubów przy Pietrynie po Light Move FestivalEC1: elektrownia, która została miastem naukiOrientarium: zoo, które przeskoczyło ligę, i Łódź z dziećmiFala, Atlas Arena i sport na co dzień: plan, kiedy pogoda nie graRowerem i hulajnogą: miasto płaskie jak stółFestiwale, pod które warto ułożyć kalendarzMigawką po mieście: tramwaje, autobusy i najdłuższe linieDzień wypadowy: Nieborów, Arkadia, Spała i TumPlan na deszcz i plan idealny: 48 godzin w Łodzi